Tłumy na premierze filmu ‘Zablokować Most’
Wczoraj, 8 kwietnia 2025 roku, w kinie Centrum w Przemyślu odbyła się premiera, na którą już długi czas czekało całe miasto. „Zablokować Most”, fabularyzowany dokument stworzony przez grupę pasjonatów, to nie tylko film. To hołd dla Przemyśla, jego historii i ludzi, którzy swoją energią, sercem i uporem udowadniają, że w naszym mieście drzemie niezwykła siła.

Historia filmu Zablokować Most, która ożyła na ekranie, zaczęła się od przypadku, jak to często bywa w Przemyślu, gdzie każdy kamień i każda uliczka skrywają opowieści. Marek Niedźwiecki, pomysłodawca projektu, natknął się na nią, wertując dokumenty w Archiwum Państwowym. W 2017 roku opublikował w Portalu Przemyskim artykuł, który stał się zalążkiem filmu. Opisał w nim wydarzenia z 26 lipca 1942 roku, gdy w okupowanym Przemyślu dwóch niemieckich oficerów – major Max Lidtke i porucznik Albert Battel – podjęło heroiczną próbę ocalenia Żydów z przemyskiego getta. Wbrew rozkazom SS zablokowali most na Sanie, by zatrzymać deportację. Ich odwaga, choć nie zmieniła tragicznego losu wielu, uratowała życie stu osobom i ich rodzinom. Ta historia, choć zapisana w archiwach, pozostawała niemal zapomniana – aż do teraz.
To, co wydarzyło się wczoraj w kinie Centrum, to efekt pracy ludzi, dla których Przemyśl jest czymś więcej niż tylko miejscem na mapie. Film powstał niemal bez budżetu, za to z ogromnym zaangażowaniem społeczników. Marek Niedźwiecki wcielił się w szefa lokalnej placówki SS Adolfa Benthina, Robert Młynarski zajął się reżyserią, zdjęciami i montażem, a Janusz Łukasiewicz, odtwórca roli majora Lidtke, odegrał nie tylko postać na ekranie – jako kierownik planu koordynował kontakty z władzami miasta i instytucjami, a także z grupami rekonstruktorów z całej Polski, z identycznym zaangażowaniem pracując nad każdym detalem produkcji. Łukasiewicz był też członkiem rady filmu, współtworząc go na równi z innymi. Wsparcia udzielił dr Marcin Duma jako konsultant historyczny, a Mirosław Majkowski, wieloletni lider Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K, wcielił się w porucznika Battela, angażując swoich rekonstruktorów. To dzięki nim, mimo braku budżetu, film zyskał autentyczność i duszę.

Nie sposób pominąć roli mieszkańców, którzy otworzyli swoje domy, mieszkania i serca, by film mógł powstać. To oni, wraz z członkami Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Strojów Historycznych „Damy i Huzary” oraz X D.O.K, stworzyli tłumy statystów, wiernie odwzorowując atmosferę okupowanego Przemyśla. Miasto także dołożyło swoją cegiełkę, udostępniając wyjątkowe lokacje: Most Kamienny, który odegrał kluczową rolę w opowieści, budynki po dawnym szpitalu przy ulicy Słowackiego, które „zagrały” getto żydowskie, oraz Klasztor Karmelitów, gdzie powstała większość scen we wnętrzach. To właśnie te miejsca, tak dobrze znane każdemu przemyślaninowi, na ekranie nabrały nowego, poruszającego wymiaru.

„Zablokować Most” to nie tylko historia sprzed ponad 80 lat. To opowieść o odwadze, człowieczeństwie i walce o to, co słuszne, nawet w najczarniejszych czasach. Major Lidtke i porucznik Battel, ryzykując własne kariery i życie, pokazali, że nawet w mundurze wroga można pozostać człowiekiem. Ich postawa, nagrodzona pośmiertnie medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, jest dowodem, że Przemyśl był świadkiem nie tylko tragedii, ale i heroizmu. Film, choć amatorski, oddaje to z niezwykłą wrażliwością. Surowe ujęcia, oszczędna scenografia i gra aktorska pełna pasji sprawiają, że widz czuje się, jakby przeniósł się na ulice okupowanego miasta. Niejedno ujęcie i sposób realizacji zawstydziłoby współczesnych wysokobudżetowych zawodowców.

Nie mogę nie wspomnieć o atmosferze w kinie podczas premiery. Sala pękała w szwach, a wśród widzów byli nie tylko mieszkańcy, ale i przedstawiciele władz miasta, historycy, a nawet potomkowie tych, którzy przeżyli wojnę w Przemyślu. Po seansie rozległy się brawa, które trwały kilka minut. W kuluarach słyszałem rozmowy o tym, jak ważne jest przypominanie takich historii – nie tylko dla nas, ale i dla przyszłych pokoleń.
Tuż po premierze emocje nie opadły, bo w kinie Centrum odbyło się spotkanie z twórcami filmu. Robert Młynarski, Marek Niedźwiecki, Janusz Łukasiewicz, Mirosław Majkowski oraz dr Marcin Duma zasiedli przed publicznością, by opowiedzieć o kulisach powstawania „Zablokować Most”. Rozmowę prowadził Adam Głaczyński, dziennikarz Radia Rzeszów, który z wyczuciem i pasją wydobywał od nich historie o trudach pracy bez budżetu, spontanicznych pomysłach na planie i wzruszeniach, jakie towarzyszyły im przy odtwarzaniu tej poruszającej historii.

To, co sprawia, że „Zablokować Most” jest wyjątkowy, to ludzie, którzy go stworzyli. Główni twórcy jak i dziesiątki innych, którzy dołożyli swoją cegiełkę – od szycia kostiumów, przez pożyczanie rekwizytów, po udostępnianie mieszkań – oto prawdziwy „Kolor Przemyśla”. Ci ludzie pokazali, że pasja, współpraca i miłość do swojego miejsca na ziemi mogą zdziałać cuda. Bez wielkich budżetów, bez wsparcia dużych wytwórni, stworzyli dzieło, które porusza i przypomina, dlaczego Przemyśl jest tak wyjątkowy.
Puryści mogą narzekać, że film nie jest pozbawiony niedoskonałości – ale jest to przecież produkcja bądź co bądź amatorska, wykonana zupełnie be budżetu. Moim zdaniem szorstkość filmu dodaje mu prawdziwości. Każda scena, każdy kadr jest przesiąknięty autentycznością i zaangażowaniem twórców. Kiedy patrzy się na Most Kamienny, na budynki po szpitalu wojskowym na ulicy Słowackiego, w których rozegrały się kluczowe sceny filmu, nie sposób nie poczuć poruszenia – to nasze miasto i nasze ulice były świadkami tej niezwykłej historii

A kiedy na ekranie pojawiają się żydowscy mieszkańcy w historycznych strojach, odtworzonych z pietyzmem przez ‘Damy i Huzary’, budzi o tragicznych losach tych, którzy kiedyś chodzili po ulicach Przemyśla.”
Poruszającą częścią filmu są rekonstruktorzy ze stowarzyszenia ‘Damy i Huzary’, którzy w pieczołowicie odtworzonych historycznych strojach przypominają o tragicznych losach żydowskich mieszkańców Przemyśla, tych, którzy kiedyś chodzili po ulicach Przemyśla, a wskutek kilku lat obecności niemieckiej, zniknęli z niego na zawsze.
„Zablokować Most” to także przypomnienie, że historia Przemyśla to nie tylko wielkie bitwy Twierdzy czy królewskie wizyty. To także codzienne akty odwagi, solidarności i człowieczeństwa, które często pozostają w cieniu. Dzięki temu filmowi historia Lidtkego i Battela, a także uratowanych przez nich ludzi, jak Michael Goldmann-Gilead, który po latach zadbał o ich uhonorowanie, zyskała nowe życie. To także szansa, by młodzi przemyślanie, którzy czasem narzekają, że „tu się nic nie dzieje”, zobaczyli, jak wiele można zdziałać, mając pomysł i grupę zapaleńców.
Wczorajsza premiera była świętem dla Przemyśla. Pokazała, że nasze miasto ma nie tylko piękną przeszłość, ale i ludzi, którzy potrafią ją ożywić. „Zablokować Most” to dowód, że nie trzeba wielkich środków, by opowiedzieć wielką historię. Wystarczy pasja, współpraca i miłość do miejsca, które nazywamy domem.

Marek Niedźwiecki po premierze powiedział nam – Ten film nie powstałby bez wsparcia wielu osób i instytucji” – powiedział mi z wyraźną wdzięcznością. – „Chciałbym podziękować władzom miasta Przemyśla za udostępnienie nam tak wyjątkowych lokacji, jak Most Kamienny czy budynki przy ulicy Słowackiego, które nadały tej historii autentyczności. Ogromne wyrazy uznania należą się też Podkarpackiej Komisji Filmowej, która otoczyła nas opieką merytoryczną i doradczą. Ich wiedza i zaangażowanie pomogły nam przekuć pasję w coś, co możemy dziś pokazać światu”. Te podziękowania, wypowiedziane z głębi serca przez pomysłodawcę filmu, tylko potwierdzają, jak wiele Przemyśl zawdzięcza współpracy swoich mieszkańców i instytucji.
Nie wiem, czy „Zablokować Most” zdobędzie nagrody na festiwalach, a zapewne powinien zostać na nie zgłoszony. Ale wiem, że dla nas, mieszkańców, już jest zwycięstwem. To dzieło „naszych ludzi”, nasz głos, nasza historia. I za to wszystkim twórcom – od Roberta Młynarskiego i Marka Niedźwieckiego po każdego statystę – należy się ogromne „dziękuję”. Przemyśl znów pokazał, że potrafi zaskakiwać. I że jego kolor – kolor ludzi z pasją – jest najpiękniejszy na świecie.