Blog

Walczył o Polskę w Przemyślu i na Westerplatte, a zamęczyli go w ubeckim więzieniu

Życiorysy wielu Polaków z minionego wieku naznaczone były trudem, wyboistymi ścieżkami i głęboką tragedią – oddali oni swojej ojczyźnie to, co mieli najcenniejszego, często płacąc najwyższą cenę, własne życie. W zamian ojczyzna odpłaciła im nierzadko niesprawiedliwością i upokorzeniem. Taką właśnie drogę przeszedł przemyślanin Mieczysław Słaby. Był obrońcą polskości Przemyśla w 1918. Dalsze losy zaprowadziły go na Westerplatte, gdzie we wrześniu 1939 roku w stopniu kapitana służył jako lekarz. Po bohaterskiej obronie trafił do niemieckiego stalagu, a ostaztecznie do ubeckiej katowni, gdzie jego życie dobiegło kresu.

Mieczysław Słaby – lekarz, harcerz, żołnierz, człowiek niezłomnego serca. Urodził się 9 grudnia 1905 roku w Przemyślu, gdzie dorastał wśród kamienic Zasania, przy ulicy Bednarskiej, dzisiejszej Rodziewiczówny. Jego ojciec, Józef, pracował na kolei, matka, Agnieszka z domu Rebizant, dbała o dom. Już jako chłopiec przejawiał ducha społecznikowskiego – należał do skautów, potem harcerzy. W wieku zaledwie 12 lat, w listopadzie 1918 roku, podczas walk o Przemyśl, pomagał starszym kolegom broniącym miasta. Choć nie trzymał w ręku karabinu, jego odwaga i zaangażowanie zostały dostrzeżone – odznaczono go „Gwiazdą Przemyśla”.

Uczestnicy walk polsko ukraińskich (fot. Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej)

Młody Mieczysław kształcił się w Gimnazjum im. Kazimierza Morawskiego w Przemyślu, gdzie wyróżniał się nie tylko pilnością, ale i niezwykłą aktywnością społeczną. Pełnił funkcję drużynowego harcerskiego, organizował obozy i wycieczki, zarażając innych swoją energią i entuzjazmem. Był również utalentowanym sportowcem – uprawiał lekkoatletykę, grał w piłkę nożną, a jego największą pasją stała się piłka ręczna. W barwach Harcerskiego Klubu Sportowego „Czuwaj” odnosił sukcesy na poziomie ogólnopolskim, zdobywając w 1924 roku mistrzostwo Związku Harcerstwa Polskiego.

Po ukończeniu gimnazjum podjął studia medyczne na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Dyplom lekarza uzyskał w 1933 roku, lecz jego pasja do sportu i harcerstwa nie osłabła. Był członkiem Harcerskiego Klubu Sportowego „Czuwaj”, a w 1924 roku zdobył z drużyną mistrzostwo ZHP.

Po studiach związał swoją przyszłość z wojskiem. W 1935 roku został lekarzem wojskowym – najpierw w 38 Pułku Piechoty Strzelców Lwowskich w Przemyślu, później w 5 Pułku Strzelców Konnych w Dębicy. Tuż przed wybuchem II wojny światowej, w sierpniu 1939 roku, w stopniu kapitana objął stanowisko lekarza w Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Warunki były trudne – sprzętu medycznego niemal nie było, zamówione wyposażenie zarekwirowały władze Wolnego Miasta Gdańska. Mimo to Mieczysław nie poddał się. Zorganizował szpital polowy, a podczas heroicznej siedmiodniowej obrony Westerplatte ratował rannych, działając pod ostrzałem i wśród gruzów.

Po kapitulacji dostał się do niewoli. Trafił do Stalagu I A pod Królewcem, gdzie pełnił funkcję lekarza obozowego. Nie przestał leczyć – pomagał zarówno polskim jeńcom, jak i przymusowym robotnikom. Po wojnie wrócił do rodzinnego Przemyśla i podjął pracę w Wojskowej Służbie Zdrowia, awansując do stopnia majora. Leczył także cywilów, był lekarzem szkolnym w Szkole Handlowej, pomagał kolegom w szpitalu miejskim. Gdziekolwiek był – służył ludziom.

Jednak w nowej, powojennej rzeczywistości nie było miejsca dla bohaterów wojennych. 1 listopada 1947 roku został aresztowany przez funkcjonariuszy Informacji Wojskowej pod zarzutem współpracy z organizacją Wolność i Niezawisłość. Przetrzymywano go w Przemyślu, później w Krakowie. Przesłuchania były brutalne, warunki w celi – nieludzkie. 15 marca 1948 roku major Mieczysław Słaby zmarł w wyniku tortur i braku pomocy medycznej. Jego ciało pochowano w bezimiennym grobie na Cmentarzu Wojskowym w Krakowie.

Aresztowanie majora Mieczysława Słabego wynikało z zeznań obciążających go, złożonych przez wcześniej zatrzymanego szefa wywiadu wojskowego organizacji Wolność i Niepodległość, Kazimierza Sochańskiego, znanego pod pseudonimem „Kulesza”. W toku śledztwa prowadzonego przez Informację Wojskową, Słaby przyznał się do zarzutów, które mu postawiono, czyli przekazywania WiN tajnych informacji oraz wystawiania fałszywych zaświadczeń lekarskich dla członków tej organizacji. Jednak na podstawie ustaleń przemyskiego historyka Zenona Andrzejewskiego wydaje się mało prawdopodobne, by Słaby rzeczywiście współpracował z niepodległościowym podziemiem. Cały okres okupacji spędził w niewoli, co uniemożliwiło mu nawiązanie kontaktów z członkami ruchu oporu. W efekcie nie miał podstaw, by ufać osobom podającym się za przedstawicieli konspiracji i proponującym mu współpracę. Zdawał sobie również sprawę, że jako przedwojenny oficer znajduje się pod stałą obserwacją nowej władzy. Co więcej, będąc osobą powszechnie znaną, jego ewentualna działalność konspiracyjna zostałaby łatwo zauważona. Zeznania, które podpisał w trakcie śledztwa, charakteryzują się nieporadną polszczyzną, obfitują w błędy gramatyczne i stylistyczne. Takie cechy były typowe dla wcześniej spreparowanych przez śledczych wojskowych dokumentów, których podpisanie wymuszano na więźniach biciem i torturami. Maltretowani zatrzymani nierzadko nie wytrzymywali brutalnych przesłuchań i ostatecznie zgadzali się podpisać wszystko, co im podsunięto.

Do dziś nie wiemy, dlaczego „Kulesza” wskazał na Słabego. Można przypuszczać, że śledztwo w sprawie Sochańskiego prowadzono podobnymi metodami co w przypadku Słabego. Do dzisiaj nie ustalono jednak, czy obciążenie majora Słabego zostało wymuszone w trakcie śledztwa i sfabrykowane przez UB, którym zależało na takich a nie innych, czy też załamany biciem „Kulesza” samodzielnie podał jakiekolwiek nazwisko, licząc na koniec swojej gehenny.

Po śmierci majora Mieczysława Słabego władze PRL dążyły również do wymazania pamięci o nim. Jego siostrze Walerii uniemożliwiono sprowadzenie zwłok do Przemyśla, a samo nazwisko Słabego aż do 1956 roku było niemal tematem tabu. Później, gdy pojawiało się publicznie, mogło być wspominane wyłącznie w odniesieniu do obrony Westerplatte. W latach siedemdziesiątych XX wieku oficjalnie uznano, że aresztowanie Słabego było wynikiem „nieszczęśliwego zbiegu okoliczności”. Dopiero w latach osiemdziesiątych historyk Zenon Andrzejewski zaczął otwarcie poruszać temat śledztwa – najpierw w 1981 roku na łamach „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego”, a następnie w 1988 roku w „Polityce”. Ciała majora nigdy nie przeniesiono do Przemyśla; spoczywa w odnowionej mogile na cmentarzu w Krakowie.

Dzisiaj Przemyśl pamięta. Stadion sportowy „Czuwaju” nosi jego imię, podobnie jedna z ulic miasta. Patronuje także szkole medycznej w Gdańsku. Był człowiekiem, który nie wahał się poświęcić swojego zdrowia i życia dla innych. Dla pacjentów, dla żołnierzy na Westerplatte, dla miasta, które kochał.

Cześć jego pamięci.